Wed09202017

Last update04:02:38 pm

Font Size

Profile

Menu Style

Cpanel
Back Czytadło Strona główna CZYTADŁO - nowe Strona główna Nastolatki Strona główna Miłość, Facebook i rozsądek

Miłość, Facebook i rozsądek

  • PDF

Trudno chyba znaleźć osobę, która nie słyszała o Facebooku. Moja przygoda z tym portalem społecznościowym zaczęła się jakieś trzy lata temu. Zakładając własny profilu na portalu, nie miałam najmniejszego pojęcia, jak bardzo skomplikuje mi on życie.

Na początku zafascynowana byłam możliwościami, jakie niesie ze sobą posiadanie własnego profilu. Mogłam w końcu dzielić się z przyjaciółmi zdjęciami oraz przemyśleniami bez wstawania z wygodnego fotela. Zaczęłam mieć lepszy kontakt ze znajomymi, wiedziałam o każdej imprezie oraz każdej nowince. Szczerze mówiąc, strasznie mnie cała sprawa wciągnęła. Zaczęłam spędzać przy komputerze coraz więcej czasu, a działo się to kosztem innych czynności. Przyznam, że może i nie zaniedbałam nauki, lecz ucierpiała na tym moja rodzina oraz, co zaskakujące, przyjaciele. Sposób spędzania przeze mnie wolnych chwil uległ drastycznej zmianie. Zamiast pójść do przyjaciółki, wyjść z dziewczynami do kina czy nawet posiedzieć i porozmawiać z rodziną, ja wolałam wlepiać oczy w ekran komputera. Wszystko to było zaledwie początkiem moich zmartwień.

W czerwcu zeszłego roku wstąpiłam do organizacji charytatywnej, której nazwy nie będę wymieniać. Poznałam tam mnóstwo ludzi, no i oczywiście dołączyłam do ich grupy na Facebooku. Zyskałam również kilkoro nowych przyjaciół na mojej liście. Wśród nich znalazł się chłopak, który strasznie mi się podobał, nazwijmy go Tom. Gdyby nie portal, Tom nigdy by się do mnie nie odezwał, a tak któregoś pięknego dnia spostrzegł, że jestem na czacie, no i do mnie zagadał. Byłam wniebowzięta. Od słowa do słowa i umówiliśmy się na wspólne wyjście. Było wspaniale, miałam przeczucie, że z tego może wyniknąć coś dobrego, gdyż okazało się, iż Tom był nie tylko nieziemsko przystojny, lecz również miły, inteligentny, szarmancki. Niewiele trzeba było, żeby się w nim zakochać po uszy.

Po pierwszej randce obydwoje nie mogliśmy się już doczekać drugiej i kolejnych. Niestety po dwóch miesiącach wszystko się „posypało”, a była to również wina Facebooka. Pewnego dnia weszłam na portal, aby zobaczyć co nowego i spostrzegłam na ścianie Toma niezbyt pochlebne komentarze na temat jego szefa. Okazało się, że chłopak miał obiecany awans, który dostał się komuś innemu. Puściły mu wtedy nerwy i nieźle obsmarował własnego szefa. Niestety ktoś na niego doniósł i Tom stracił pracę. Po tym wszystkim popadł w depresję i nie chciał nikogo widzieć. Stracił wtedy kontakt z wieloma przyjaciółmi, w tym również ze mną. Zostałam tak ze złamanym sercem, a dojście do siebie zajęło mi trochę czasu. W związku z tym postanowiłam zlikwidować swoje konto. Było to w sierpniu.

Na początku ciężko było mi pogodzić się z faktem. iż wraz ze zlikwidowaniem profilu o wszystkim zaczęłam dowiadywać się jako ostatnia. Była to jednak niewielka cena za to, co zyskałam. Z powrotem zaczęłam angażować się w życie rodzinne oraz wychodzić ze znajomymi. Przestałam być ciągle sfrustrowana tym, że ktoś natychmiast nie odpisuje na moje wiadomości. Odkryłam również, iż nie zawsze warto o wszystkim wiedzieć, gdyż niektóre informacje są tylko przyczyną niepotrzebnych sporów. Teraz, po zakończeniu egzaminów, prawie rok czasu od zlikwidowania konta, postanowiłam wrócić do Facebooka. Zrobiłam to tylko po to, aby nie utracić niektórych kontaktów po ukończeniu szkoły. Dzisiaj jestem jednak rozsądniejsza i używam portalu z rozwagą. Do grona przyjaciół przyjmuję tylko zaufanych ludzi, a facebookową pocztę sprawdzam raz na tydzień. Z Tomem odzyskałam kontakt i jesteśmy teraz dobrymi przyjaciółmi. Myślę, że Facebook może być naprawdę pożytecznym narzędziem w rękach rozsądnego człowieka.

Ola

 

Czytaj także